Urodzinowa sobota

Jak już informowałam we wcześniejszej notce, sobota minęła nam pod znakiem porządków, przygotowań do przyjęcia urodzinowego i samej imprezki rodzinnej. Zebrała się cała najbliższa rodzina. Atmosfera była nawet bardzo miła i wcale nie napięta. A rzadko nam zdarza się tak we dwie rodzinki spotkać przy jednym stole, dlatego jesteśmy jeszcze bardziej zadowoleni, że wszystko się udało.
Największy stres przeżyłam razem z mamą podając tort! Same wzięłyśmy się za robienie słodkości, więc rozumiecie nasze zdenerwowanie.
Oto efekt naszej pracy:

Nawet dmuchanie świeczki przebiegło znacznie lepiej niż w zeszłym roku. Udało się za pierwszym razem!

Oczywiście wielkiej radości z prezentów nie było końca. Jako wielki miłośnik klocków, Tobiasz nie mógł dostać nic innego, jak LEGO! Nie wiem kiedy dokładnie pokochał te małe zestawy, ale cieszę się z tego. Mamy przynajmniej jakieś pomysły na prezenty! Zawsze z nimi jest problem. A z drugiej strony liczę po cichu, że Tomek również zapała sympatią do wspólnych zabaw LEGO i razem będą tworzyć budowle i pojazdy godne podziwu.
Za ten uśmiech mogłabym się dać pokroić:

Podsumowując, mamy nadzieję, że każda kolejna imprezka będzie tak udana, jak ta sobotnia.
Tego życzymy również Wam, drodzy czytelnicy bloga.

Reklamy