Pechowy weekend majowy i serowe drożdżówki

Tak, jak pisaliśmy na naszej stronie na facebook’u zdarzył się mały wypadek. Tobiaszek niestety miał spotkanie z kłem naszego psa i ma lekko pęknięty łuk brwiowy. Krew oczywiście musiała lać się strumyczkiem i nie chciała dać się spokojnie zatamować. A do tego histeria i krzyk wyrywającego się dziecka w ogóle nie pomagały. Nerwy musiały być powstrzymane na maksa, bo przecież matka nie może się denerwować bardziej niż dziecko, bo katastrofa murowana!!! Kilka wacików z wodą utlenioną na szczęście załatwiły sprawę.
Teraz oczko wygląda ładnie. Trochę spuchło niestety. Blizna też będzie. Druga na tym łuku…

Jako, że pogoda nie rozpieściła w ten weekend majowy naszego miasta i zmusiła nas do siedzenia TRZY DNI w domu, dziś, na osłodę popołudnia postanowiliśmy skombinować coś nowego. I po przejrzeniu strony naszej ulubionej kucharki Margaretki (link do strony odnajdziecie u nas w OBSERWOWANYCH)padło na DROŻDŻÓWKI Z SEREM!

Oto czekające na swoją kolej w piekarniku drożdżóweczki:

Muszę przyznać nieskromnie, że wyszły ZNAKOMICIE! Już połowa zniknęła.
Do tego wszystkiego zabawa na placu zabaw udana. Słoneczko wyszło i mogłam spokojnie na ławeczce łapać darmową dawkę wit. D.

Mam nadzieję, że i u Was choć trochę słoneczka dziś zaświeciło. Wiem, jak bardzo jest nam wszystkim ono potrzebne. A szczególnie naszym dzieciom, prawda?

Reklamy