Długa nieobecność, sandałki i niebiescy winowajcy złego humoru.

Witamy się.
Trochę nas nie było, ale spowodowane to jest tym, że szkoda nam ciut czasu na siedzenie przed komputerem i staramy się dużo wychodzić na plac zabaw. Bo cóż może być przyjemniejszego niż zabawa z kolegami w piaskownicy, prawda?

Można uznać, że lato pełną parą, więc i letnim zakupom nie można odmówić. Oto co wyszukaliśmy w jednym ze znanych sklepów obuwniczych:

Jest niestety jeden minus – nasz syn za nic na świecie nie chce ich teraz założyć. Uparł się na swoje trampki i koniec. Nie ma mowy o wyjściu w sandałach! Jak staramy się go do nich przekonać, kończy się cała akcja krzykiem, płaczem i obrażaniem się wzajemnie na siebie… Oto winowajcy:

Wszystko byłoby fajnie i pięknie, ale nie chcemy żeby niepotrzebnie Bobi przepocił sobie stopę. Ale bądź tu mądry i wytłumacz to dziecku!!! Stopień upartości ma chyba po Mamie. Jak NIE to NIE! Czekamy więc na Dobry Dzień i liczymy, że do końca lata jeszcze sandałki będą miały szansę pokazać się na placu zabaw.

Jak wytrzymujecie upały? Bardzo dają się Wam we znaki? U nas dziś zapowiadają na wieczór burze. Szczerze nie możemy się ich doczekać, bo w powietrzu, to tylko siekierę można powiesić, tak duszno…

pozdrawiamy serdecznie
~Mama Marta

Reklamy