warczę!

Ostatnio warczała Potwora, dziś warczę ja.
Wszystko się znów skumulowało w jedną chwilę.
Starszak beczy, bo chce kakao zamiast obiadu.
Młodszy w tym czasie próbuje usnąc.
Starszak smarka gilami do pasa.
Młodszy beczy, bo znudziły się próby uśnięcia.
Starszak skacze po tapczanie.
Młodszy chce na ręce, by się pobujac z mamusią.
Starszak załatwia potrzebę większego kalibru na nocniku, po czym biega po mieszkaniu z gołym tyłkiem (a ja za nim z mokrymi chusteczkami).
Młodszy beczy, bo przecież odłożony do leżaczka-bujaczka szybko się znudził tylko leżeniem.
Starszak chce by mu włączyc bajki.
Młodszy napełnia pampka po sam pas.
Starszak znów nawija o kakale.
Młodszy chce jeśc.
O MATKO PRZENAJŚWIĘTSZA, ZA JAKIE GRZECHY?!
Ich dwóch, a ja tylko jedna. Do tego mam TYLKO dwie ręce i dwie nogi. I nie rozwijam prędkości ponad dźwiękowej podczas zwyczajnych czynności, jakimi jest chocby wieszanie prania, które też leży i woła o uwagę.
Z tego wszystkiego mój obiad w postaci jogurtu i płatków czekoladowych stał się rarytasem. Prawie trzygwiazdkowe danie. Serio.
Szkoda, że w poniedziałek obiecałam sobie początek kolejnej diety.
Ale jak tu nie wspomóc się „odrobiną” cukru?

źródło: retrohomedecor.net

Reklamy