Rodzinna sesja zdjęciowa

Obiecałam swego czasu, że pochwalę się zdjęciami z sesji. Cudem w ogóle udało nam się dotrwać do niej. Ustalenie terminu sesji nie było takie trudne, aczkolwiek samo zrealizowanie go jednak nie było już takie łatwe. Wszystko przez moją sześciodniową wizytę w szpitalu. A jak wiadomo, dla takich maluchów, każdy tydzień życia to jednak sporo. A sesję najlepiej wykonuje się z maksymalnie dwu, trzytygodniowymi maluchami. Nasz Tom, miał już MIESIĄC. Jak szybko się okazało, do niektórych pozycji zdjęciowych był zwyczajnie za duży. Do tego ewidentna niechęć naszego syna do spania utrudniała niektóre ujęcia. Sesja w jednej aranżacji w zasadzie mogłaby trwać w nieskończoność. Brawo dla Pani Joanny za naprawdę wielką cierpliwość.
Oto kilka zdjęć, z których jesteśmy niesamowicie dumni i nie możemy oderwać od nich oczu:

Już zastanawiam się, czy nie zafundowac Tomowi zaś kolejnej sesji u Pani Joanny na roczek.

Reklamy