„Samoloty”

Wczorajszy dzień, jak to 11 listopada, w ofercie telewizyjnej nie szokował i nie zachwycał. Można by powiedzieć – JAK CO ROKU! Żadnej porządnej oferty bajkowej dla dzieci. Niestety pogoda nas nie rozpieściła i o spacerze mogliśmy zapomnieć. Na szczęście poratowaliśmy się internetem.
Nie ma jak wieczorny seans bajkowy w piżamach.
Wybór padł na jedną z nowszych bajek – SAMOLOTY.

źródło: google.pl

Po ogromnym sukcesie produkcji Auta i Auta 2  Wytwórnia Disney/Pixar zaprasza w podniebną podróż w filmie Samoloty. Dusty samolot rolniczy, mały rozmiarem ale wielki duchem, marzy o wystartowaniu w największym w historii wyścigu powietrznym dookoła świata. Jednak w przeciwieństwie do wszystkich uczestników zawodów, nie jest stworzony do ścigania się i w dodatku cierpi na lęk wysokości… Dzięki wsparciu przyjaciół  i wielkiej odwadze Dusty’emu udaje się przezwyciężyć wszystkie trudności i spełnić swoje marzenia. Samoloty to niezwykły film, który pokazuje, że dzięki sile charakteru, odwadze i przyjaźni można wzbić się ponad przeciętność i osiągnąć nieosiągalne.

Kiedy po obejrzeniu filmu, zapytałam swojego syna o wrażenia z obejrzanej bajki, odpowiedział: Może być. Chyba nie bardzo zainteresował go główny wątek. O wiele bardziej wolał Auta i ulubionego Zygzaka McQueen, którego podobiznę kazał sobie powiesić nad łóżkiem.
W bajce jest kilka śmieszniejszych momentów. Zarówno moim, jak i mojego męża ulubionym samolotem jest hiszpański El Cupacabra. Macho w całej okazałości, który traci głowę dla jednej z uczestniczek wyścigu.
Bajka bez zbędnych scen przemocy. Czarny charakter ostatecznie zostaje pokonany.

Bajkę oceniam na 9/10 z racji trochę przewidywalnego końca. Sądzę, że to film na jednorazowe obejrzenie. Przynajmniej mi wystarczyło.
Na szczęście Samoloty okazały się o wiele ciekawsze niż inna bajka, której recenzję zamieszczę już niedługo.

Reklamy