No i co z tym spaniem?

WP_001210

WP_001211

 

 

To, że wspólne spanie z dzieckiem ma swoje zalety i wady, wie każdy rodzic.

Jednak jak to spanie wygląda już, kiedy nasze dziecko nauczy się samodzielnego spania w swoim łóżku?

W amerykańskich filmach, tych, co to przedstawiają wzorową i kochającą się rodzinę jak z bajki, a mamusia po skończonej bajce na dobranoc, daje za każdym razem całusa w czółko i gasi światło z szerokim uśmiechem na twarzy, życząc kolorowych snów, dziecięce łóżka toną w pluszowych zabawkach! Tak niezbędnych do zaśnięcia.

Kiedy ja byłam mała, również zabieralam do spania swoje ulubione pluszaki. Nigdy jednak nie było ich więcej niż dwie. Nie lubiłam bycia ograniczaną.

Kładąc ostatnio spać moje dziecko (to starsze), naliczyłam się łącznie siedmiu zabawek, w tym czterech pluszaków, trzech małych samochodzików, dwóch książek i jednej pary skarpetek. Doznałam szoku, że tam, gdzieś wśrod tej sterty zabawek, jest w ogóle miejsce do spania. Próby perswazji i negocjacje nie pomogły za bardzo. Każda z tych przyniesionych rzeczy, była akurat tą niezbędną.

Ach, zapomniałabym o plecaku, wypełnionym kolejnymi autkami!

W końcu uległam i dałam mojemu dziecku wolną rękę. To on się będzie obijał o wszystko podczas snu, a nie ja. Zasiadłam na skraju łóżka i zwyczajnie obserwowałam jak Bobik zasypia.
Zawsze to robię. Od kiedy zasygnalizował mi, jako małe dziecko (niespełna dwuletnie), że potrzebuje mieć mnie blisko. Myślałam, że te wszystkie niezbędności będą młodego rozpraszały czy wręcz pobudzą go, ale nie. Nie minęła chwila, a Bobi już spał w najlepsze. Wtulony w Pana Prosiaka.
Ta cała kolekcja zabawek, zwyczajnie go uspokoiła. Czuł się przy nich bezpiecznie. Te kilka przedmiotów stało się jego skarbem. Na tyle cennym, że wziął go do lóżka.

Wczoraj Bobi zasypiał z katalogiem przedstawiającym różne kolekcje klocków Lego.

Reklamy